OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Problem nałogów i nawyków.
Autor Wiadomość
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-24, 00:52   Problem nałogów i nawyków.

Witam wszystkich serdecznie, bardzo mi miło ::))
Jako, iż jest to mój pierwszy post na forum, proszę o wyrozumiałość :)

Problem jaki chciałem poruszyć, dotyczy szeroko pojętych nałogów. Jednakże chciałbym rozszerzyć zakres naszych badań również do nawyków, przyzwyczajeń, upodobań, czy nawet gustów i osobistych preferencji.


Niejednokrotnie napotkać można w życiu własnym, jak i życiu innych, dość zagadkowy (przynajmniej dla mnie) schemat. Otóż z poziomu fenomenalnie pojętej racjonalności generujemy taką aksjologię, która w praktyce nie jest realizowana.

Podam przykład: wiem, że X nie jest dobre i nie sprawia mi przyjemności, jak również brak Y implikuje niekorzystne konsekwencje w przyszłości oraz rodzi negatywne stany mentalne. Mimo jednak tego, nadal zachowuję się w sposób X, oraz nie zachowuję się w sposób Y.

Wobec tego, czy determinanty dysonansu podczas aktów decyzyjnych, które przeczą naszej aksjologii pojmować należy w sposób Kantowski? Czyli taki, który likwiduje dysonans, ponieważ zmienia się wówczas aksjologia podłóg, której następuje akt decyzyjny. Mam na myśli to, iż warunkiem możliwości interpretacji aktu decyzyjnego jest specyficznie pojęte dobro - czyli pomysł Sokratejski.
Wówczas mielibyśmy do czynienia z a la konstruktywizmem Poincarego, gdzie aprioryczne kategorie (Kantowskie) są konwencjonalne, zaś podstawą konwencji byłaby indywidualność ludzkiego mózgu.

Upraszczając powiem nieco inaczej: wyobraźmy sobie, że X uważamy za złe, bo styczności z X towarzyszy negatywny stan mentalny, a on z kolei konstruuje tzw. racjonalność czy też aksjologię. Jednak w momencie kiedy styczności z X towarzyszy pozytywny stan mentalny oraz inna aksjologia, wówczas czynimy X.

Chodzi mi głównie o tę zmianę, oraz tę niewolę.

O tej pułapce właśnie chciałbym podyskutować a raczej zachęcić do debaty.
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-24, 05:54   

Witam

Bardzo interesujący temat, nad którym często rozmyślam. Ale czy filozoficzne dążenie do szczęścia i doskonałości jednostki jest aksjomatem?
Gdy podejdziesz do tematu, że człowiek, a jego mózg w szczególności jest maszyną, cały czas uczącą się, jednakże niedoskonałą, to musisz zaaprobować wszelkie jego niedoskonałości. Idąc dalej, biorąc pod uwagę biologię, chemię i fizykę procesów mających miejsce w aktywności mózgu, no i całkowicie odrzucając podejścia dualistyczne, musimy (niestety) zaakceptować cały zespół ograniczeń i drobnych wad układu. Te niedoskonałości mogą narastać w czasie, lub wprost przeciwnie, maleć. Jednakże, jest prawie niemożliwe by się ich całkowicie pozbyć. Jest to problem strukturalny a nie wyłącznie mentalny. Bardzo dużą rolę ma tutaj tzw. "stary mózg" z jego centrami nagrody i oczekiwania na nagrody. To właśnie od częstego pobudzania tych ośrodków, w różnoraki sposób jesteśmy uzależniani. A później, poprzez efekt ciągłego powtarzania pewne ścieżki zachowań ulegają naturalnemu wzmocnieniu i konsolidacji. I chociaż, w rezultacie końcowym, mogą być to działania destrukcyjne, to wypracowany w czasie model zachowań jest na tyle silny poprzez swoją fizyko-chemiczną strukturę, że wszyscy posiadamy całą masę nawyków, nałogów i przyzwyczajeń. Nie wszyscy odczuwają dysonans - to raczej kwestia wychowania, kultury, ogólnie mówiąc warunków zewnętrznych. Ciągle kwestią dyskusyjną jest, czy człowiek ma przyrodzoną moralność i etykę, czy nabywa to z wiekiem. Dlatego niektórzy mogą w ogóle nie odczuwać żadnego dysonansu czy dysharmonii.
Moją ciekawą obserwacją dotyczącą filozofii jest to, że wielcy tej dyscypliny bardzo często analizują człowieka jako jednostkę na pewnym, dosyć wysokim poziomie rozwoju i sporo jest idealizacji. W naturze, niestety, jest o wiele bardziej prymitywnie.

Pozdrawiam
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-24, 14:11   

Przeanalizujmy klasyczny nawyk/nałóg jakim jest lenistwo powiązane z odkładaniem ważnych spraw na później (X). Jednostka zamiast skupić się na wykonywaniu określonych czynności, które wedle deklaracji są ważne, lubiane i perspektywiczne - odkłada to na później wpadając w sidła rozrywek (np. nałóg komputerowy i późne chodzenie spać(Y))

Czy wspomniany w pierwszym poście schemat wynika z tego, że niegdyś X wielokrotnie stymulowało mechanizm nagrody, co przy częstym powtórzeniu „zmusiło” ośrodki korowe do możliwości zmiany tego czegoś, co wpływa na naszą decyzję i "wybiera" Y? Czy może po prostu akty decyzyjne wynikają z mózgu limbicznego (proszę wybaczyć za niefachowość pojęć) zaś mózg korowy doświadczając dysonansu, by ratować spójność konstruuje (wytłumaczenie, nową aksjologię na potrzebę chwili?)

Upraszczając. Niech ośrodki korowe będą (K), a mechanizm nagrody (N).
Czy jest tak, że K wiedząc o tym, że konkretne zachowania stymulować będą N, doprowadzą do zmiany priorytetów K?
Czy może N wysyła bodźce do K?

PS. Jeśli chodzi o dualizm i problem determinizmu to całym sercem stoję za B. Spinozą.
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-24, 19:38   

Tak, Spinoza (oczywiście po początkowej fascynacji mistycyzmem) jest również dla mnie bardzo bliski.

A teraz lenistwo - choć w przykładzie to trochę pokręciłeś. Ale po kolei. Bardzo często wizja nagrody jest bardziej atrakcyjna niż konsumpcja nagrody. Stąd częste odkładanie przyjemnych spraw na ostatnią chwilę. Biorąc natomiast pod uwagę racjonalizm, to nie należy zapominać, że analityczny i decyzyjny obszar nowej kory jest dokładnie poprzeplatany wejściami sygnałów emocjonalnych i, jak wielokrotnie pisaliśmy, praktycznie nie ma "zimnych" racjonalnych decyzji. Istotne jest tylko, jak silny jest komponent emocjonalny. Dlatego pewne zachowania, jak to przykładowe lenistwo, może się często wydawać tak irracjonalne i nielogiczne. Dodatkowo, teoria umysłu, której jestem zwolennikiem, przykłada zasadnicze znaczenie do ważenia, częstokroć sprzecznych ze sobą, wyborów. I ponownie, co już udowodniono skutecznie w testach behawioralnych, wyrozumowane decyzje przegrywają z decyzjami emocjonalnymi albo intuicyjnymi (to co innego ale również o dużym zabarwieniu emocjonalnym, tylko że w przeszłości).

Należy też dodać, że takie niby lenistwo, a właściwie zaniechanie właściwego, często przyjemnego (hobby) działania, jest symptomem stanów patologicznych (np. depresja, GAD) u źródła których leżą zaburzenia biochemiczne, czyli czysta sprawa materii.

Oczywiście, to wszystko jest w naturze o wiele bardziej skomplikowane, ale w zarysie tak właśnie to widzę.

Pozdrawiam
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-24, 21:01   

Witam i dziękuję za zainteresowanie.

Janusz Kamiński napisał/a:
Stąd częste odkładanie przyjemnych spraw na ostatnią chwilę.

Miałem na myśli sprawy ważne, niekoniecznie przyjemne.

Janusz Kamiński napisał/a:
Biorąc natomiast pod uwagę racjonalizm, to nie należy zapominać, że analityczny i decyzyjny obszar nowej kory jest dokładnie poprzeplatany wejściami sygnałów emocjonalnych i, jak wielokrotnie pisaliśmy, praktycznie nie ma "zimnych" racjonalnych decyzji.

Skąd więc w źródle sygnałów emocjonalnych bierze się informacja o tym, że lenistwo (L) i odkładanie ważnych spraw na później (S) implikuje X?
1) Czym jest w takim razie X? Przyjemnością, mechanizmem nagrody, stanem mentalnym „chcenia”, które fenomenalnie zastajemy?
2) Jaka jest przyczyna, że to właśnie L i S powoduje X?

Janusz Kamiński napisał/a:
Dlatego pewne zachowania, jak to przykładowe lenistwo, może się często wydawać tak irracjonalne i nielogiczne. Dodatkowo, teoria umysłu, której jestem zwolennikiem, przykłada zasadnicze znaczenie do ważenia, częstokroć sprzecznych ze sobą, wyborów. I ponownie, co już udowodniono skutecznie w testach behawioralnych, wyrozumowane decyzje przegrywają z decyzjami emocjonalnymi albo intuicyjnymi (to co innego ale również o dużym zabarwieniu emocjonalnym, tylko że w przeszłości).

Właśnie to mnie dość mocno ciekawi, racjonalność przegrywa z emocjonalnością (w skrócie). Tyle, że emocjonalność musi mieć chyba przyczyny swej intencjonalności. Co prawda popęd seksualny czy instynkt samozachowawczy jest mi łatwo zrozumieć, to z L i S już mam problem.

Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Włoch 2010-01-24, 21:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2010-01-24, 21:55   

Tomaszu,

fajny temat i teraz jest trochę lepiej z dyskusją, ale po przeczytaniu pierwszego wpisu miałem szczerą ochotę zapytać "a nie dałoby się tego napisać jeszczeraz, tak bardziej po ludzku?" ;) .

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-26, 07:12   

Tomaszu

jako, że mnie cytujesz, musisz sam odpowiedzieć:
- jakie to są sprawy ważne? Czy sprawy przyjemne często nie są najważniejsze?
- dlaczego, jak piszesz, lenistwo (co to jest?) L i odkładanie na później S (wyjaśnij jaka jest różnica między L i S) musi cokolwiek implikować. Ja rozumiem, że jest to pewien dyskomfort, który wiąże się z poczuciem winy. Ale może co innego masz na myśli, bo dalej piszesz, że motywem takiego zachowania może być np. oczekiwanie nagrody.
- "emocjonalność musi mieć przyczyny swojej intencjonalności" ??

Matematyczne podejście (Spinoza) i stosowanie symboli z pewnych zbiorów (L, S, X) ma sens jeżeli zbiory są koherentne i, co najważniejsze, prowadzą do konkretnych równań. Wielokrotnie (nie myślę o tobie) obserwowałem na seminariach czy wykładach, jak różni przedstawiciele nauk humanistycznych, aby dodać powagi swoim rozważaniom, wprowadzają matematyczną symbolikę bez ładu i składu i niestety, bez zrozumienia, że matematyka jest najściślejszą ze wszystkich nauk ścisłych. Więc ostrożnie - szczególnie z X.

Dlaczego racjonalność przegrywa z emocjonalnością? Odpowiedzi jest mnóstwo. Choćby w tym dlaczego mówimy "stary mózg" i "nowa kora". Albo z religii - "nikt nie jest bez grzechu". Albo obserwując rozwój dziecka (najpierw emocje, a długo, długo potem racjonalizm). Itd, itd...

Pozdrawiam
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-26, 17:19   

Januszu, postaram się doprecyzować swoje myśli.

Sprawy ważne (według mnie) wynikają z uprzednio założonej aksjologii. Natomiast przyjemne wywołują bardzo pozytywny stan mentalny zupełnie bezrefleksyjnie. Dlatego po nieprzespanej nocy, pobudka o 7 rano do szkoły, lub też do pracy, może nie być przyjemna, ale jednak jest ważna. Mam na myśli szeroko pojęte poświęcenie, które mam nadzieję, jest potocznie dość zrozumiałe.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że i ascezę można uznać za przyjemność, wówczas różnoraki obraz przyjemności będzie tylko środkiem - celem zaś właśnie przyjemność.

Jednak ja, głównie odnoszę się - o co również pytałeś (o implikację) – do konsekwencji. Kluczowy jest tutaj czas. To, co obecnie rodzi negatywny stan mentalny, może w przyszłości zaowocować pozytywnym (lub odwrotnie). Co prawda bywa i tak - mamy świadomość tego, iż obecna nieprzyjemność przyczyni się do późniejszej przyjemności - to zaś, rodzi w nas przyjemność jednego typu, mimo nieprzyjemności drugiego. Czyli wspomniane wyżej poświęcenie lub asceza.

Po przez lenistwo mam namyśli bierność wobec tego, co uważam za swoją powinność. Zatem mamy do czynienia z dysonansem pomiędzy normatywnym a opisowym stanem rzeczy. Powinienem coś robić , ale żaden bodziec nie wytrąca mnie z bierności wobec tego czegoś.

Jeśli chodzi o różnicę pomiędzy L i S, to widzę to tak: S tyczy się tego, co i tak zrobię, tylko że później (plus ewentualne straty wynikające ze zwłoki), z kolei „zwykłe” L tyczy się tego, co w przypadku niezrealizowania nie „przesunę” w przyszłość, tylko ostatecznie z tego zrezygnuę.

Używając dość niefortunnego zwrotu "emocjonalność musi mieć przyczyny swojej intencjonalności" miałem na myśli to, że „stary mózg” musi mieć przyczynę tego, że nakierowuje emocje właśnie na konkretny przedmiot czy cel. Pytam więc, dlaczego na taki a nie inny?
Emocje są chyba nakierowane na coś - na co, i co jest tego przyczyną?

Zdaję sobie sprawę z tego, że koherencja jest konieczna. Ja tylko zamiast powtarzać długich zwrotów zamiennie stosuję np. L, S, X - ekonomiczniej tak i przejrzyściej.

Pozdrawiam ;;))
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-27, 06:59   

Mimo żartobliwego zakończenia twojego wpisu ( ;;)) ) muszę z przyjemnością przyjąć twoje wyjaśnienia. Logicznie i ładnie ::)) .

Może problem tkwi tutaj:

Cytat:
Sprawy ważne (według mnie) wynikają z uprzednio założonej aksjologii.


Dlaczego zakładać, że generalna, społeczna czy socjalna skala wartości jest również tożsama ze skalą wartości wyodrębnionego, integralnego obiektu - indywidualnego mózgu? Może indywidualny umysł ma swoją aksjologię, według której realizuje swoje poczynania. Wówczas ogólnie negatywna cecha - lenistwo - jest dla takiego mózgu, czymś istotnym, a może niezbędnym. Nawet w normalnym społeczeństwie jednostki hiperaktywne, punktualne do przesady, obowiązkowe, itd. uznawane są co najmniej za dziwaków. A np. przeciętny lew ( :D ) spędza ponad 70% swego życia na biernym lenistwie. Stać go na to, bo najczęściej jest jakby władcą na swoim obszarze. Tak, że warto by było przewartościować ogólnie przyjętą aksjologię w stosunku do rozważań kognitywistycznych.

Mamy tu z boku, pod emikonami, piękne symbole matematyczne. Może wysmażę zgrabne równanie opisujące takie zależności. Ale nie obiecuję. ;;)) ;;))

Pozdrowienia
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-27, 13:08   

Witam.
Czy wynika z tego, że można być leniem z „natury”, gdzie tę „naturę” tworzą pozaracjonalne i epistemicznie niedostępne determinanty?
Mam tutaj na myśli chociażby są geny. Albo przeżycia z dzieciństwa i socjalizację, która wpływa na naszą podświadomość?
Mam przykład. Kreatywna aktywność w pewnym okresie życia często spotkała się z karą, a lenistwo z nagrodą – czy mózg może więc podświadomie dążyć do lenistwa i ucieka od tego, co niegdyś przyniosło karę?

Również pozdrawiam.
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-27, 14:49   

Determinanty mogą być bardziej skomplikowane, a jednocześnie bardziej prozaiczne. Vide - moja uwaga o patologicznej bierności w schorzeniach np. depresji, czy braku racjonalizacji w zaburzeniach kompulsywno-obsesyjnych. Generalnie, powtórzę, to jest tylko chemia. Brak prawidłowego balansu aktywnych neuroprzekaźników (z różnych powodów) może zakłócać:
- ośrodki motywacyjne,
- ośrodki decyzyjne
- napęd i inne.
W rezultacie, zamiast osobę chorą, możemy widzieć po prostu lenia, albo abnegata, brudasa i bałaganiarza.

Pozdrawiam

ps. ciekawe jest szwedzkie podejście, że tak właściwie to nie ma przestępców, tylko są wyłącznie chorzy.
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-01-27, 15:13   

Czyli (proszę wybaczyć za kolokwialną metaforę) mamy w głowie podobne klocki, a neuroprzekaźniki decydują o tym, które z nich częściej będą wybierane?

Wtedy potencjalnie będziemy (w uproszczeniu) takimi samymi leniami, a dopiero pobudzenie lub hamowanie aktywacji pewnych klocków będzie wyznacznikiem naszego zachowania – tak to rozumiem.

Wydaje mi się, że przemyciłem założenie teleologiczne uprzednio. Jak się domyślam, nie jest tak, że „stary mózg” ma jakiś cel, które realizuje za pomocą kory. Po prostu generuje pewne bodźce, a w korze przekształcają się one na inne sygnały.

Proszę wybaczyć za śmiałe tezy, ale próbuję to zrozumieć ::))
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Włoch 2010-01-27, 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-28, 08:31   

Witam

Tomaszu, będę obecnie nieco zajęty. Ale jeśli jeszcze nie straciłeś zapału by poznać istotę ludzkich słabości, jakimi są szeroko pojęte nałogi, to w międzyczasie możesz zajrzeć tutaj:

http://www.peele.net/lib/moa3.html

Niestety, obedrze to nieco temat z metafizyki ::(( .
Zwróć uwagę na bogatą bibliografię oznaczającą ogrom ludzi pracujących nad tymi problemami.

Znajdziesz w tym opracowaniu tezę, że wszystkie uzależnienia mogą pochodzić co najmniej z jednego z 3 źródeł:
- genetyczne
- metaboliczne
- kondycjonowanie (albo prymowanie - nie wiem jakie polskie słowo jest najlepsze).

No i zawsze skutkiem są neuropszekaźniki (zwróć uwagę na rolę endorfin)

Przyjemnej lektury
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-02-03, 06:25   

Witam

pytałeś Tomaszu we wcześniejszych wpisach: ...dlaczego racjonalność przegrywa z emocjonalnością?... , ... czy nie ma całkowicie racjonalnych decyzji?... (nie cytuję dokładnie, ale o to chodzi).
Jako pewnego rodzaju ciekawostkę, lecz jednocześnie dopowiedzenie do naszej dyskusji, tygodnik "Wprost" opisuje aleksytymię. Mówiąc bardzo skrótowo, jest to ślepota emocjonalna. Wg. mnie jest to choroba, ale nie znalazłem na to potwierdzenia. To całkowita niemożność odczuwania i rozpoznania swoich emocji, brak empatii, brak wyrzutów sumienia.
Czyli w stosunku do twoich pytań - modelowa jednostka całkowicie kierująca się racjonalizmem. I zgodnie z twoimi przypuszczeniami, gdy taka osoba wybiera ścieżkę kariery, to osiąga bardzo dużo. Jej decyzje są o wiele wyższej jakości. Ale dla niej samej. Całkowicie nie liczy się z negatywnymi skutkami w stosunku do otoczenia.
Wniosek z tego, że bezemocjonalna, zimna kalkulacja, to głównie cecha seryjnych morderców (Bundy), tyranów, lub bezwzględnych kapitalistów (potentat prasowy Maxwell).
Ja osobiście znam paru takich i proszę uwierzyć, wszyscy bardzo niechętnie chcą mieć z nimi cokolwiek do czynienia. To działa w obie strony i ten brak emocji wyczuwa się. Oczywiście, potrafią się oni świetnie maskować - to też jest wykalkulowany element. Często w grupach potrafią świetnie funkcjonować. Ale, jako że w ich przypadku moralność jest zerowa, to prędzej czy później prawdziwe oblicze się ujawnia.

Pozdrowienia
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-02-03, 15:07   

Witam, bardziej mnie interesuje mechanizm.
Weźmy pod uwagę popęd seksualny, czy też szeroko rozumiane zakochanie – chyba prosty przykład. Mnie interesuje właśnie mechanizm działa, którego efektem finalnym jest akt decyzyjny.
„Stary mózg” generuje informację (sygnał) do ośrodków korowych – i co teraz? Przecież kora musi „wiedzieć” jak działać, żeby zaspokoić „stary mózg”, dobrze myślę?
Czy może nie ma teleologicznego charakteru, a jest tylko sprawczy? Oczywiście w obrębie modelu „ja”, bo metafizyka teleologiczna chyba już dawno do lamusa odeszła. :D

Mam nadzieję, że precyzyjnie się wyraziłem.
Pozdrawiam.
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-02-03, 16:31   

Nie wiem od czego zacząć i jakie założenia przyjąć. Czy w sensie neurologicznym orientujesz się w zasadach funkcjonowania mózgu - sygnałów elektrycznych i roli częstotliwości, procesów biochemicznych i roli neuroprzekaźników oraz kanałów jonowych i ogólnie synapsy.
W zależności od poziomu twojej wiedzy można zacząć wyjaśniać, że np. zakochanie jest stanem patologicznym związanym z zaburzeniami balansu neurohormonów (na szczęście ;) przemijającym).

Pozdrawiam
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-02-03, 17:10   

Drogi Januszu, jestem filozofem (V rok), neurofizjologia jest dla mnie dużą zagadką. Zatem niestety wiedzy stricte kognitywnej nie mam. Ale też całkowitym dyletantem nie jestem - mam nadzieję :)
 
 
Tomasz Włoch

Posty: 15
Skąd: Świerzawa
Wysłany: 2010-02-17, 22:00   

No dobrze.
Ale zanim „stary mózg” i wyśle sygnał, to musi istnieć racjonalna interpretacja. Przykładowo znajdujemy się w kinie i ktoś krzyczy „pali się”. Musimy przecież wiedzieć co to oznacza, „stary mózg” musi być jakoś pobudzony do działania.
Nawet jeśli założymy, że wygrywa z korową racjonalnością, to musi być czymś pobudzony.

Albo sytuacje w ekstremalnych warunkach. Instynktowne decyzje podejmowane w szybkim czasie, które ratują życie - musi istnieć interpretacja i symulacja.
Ostatnio zmieniony przez Tomasz Włoch 2010-02-17, 22:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage