OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Brońmy rozumu!
Autor Wiadomość
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-04, 14:33   

@Piotr: nie wiemy, ile wydano np. na wynagrodzenia dla "ekspertów" pomagajacych w przygotowaniu np. wyczerpujacych opisów profesji (tych bredni o "polach jakichstam" urzednicy raczej nie wzieli z "Wrózki", choc pewnie byloby to rozwiazanie cost-effective).

***************


A propos stylistyki listu...

Zwrócilem wlasnie uwage na sygnaturke, która poslugujesz sie Piotrze w swoich postach - wydala mi sie symboliczna w kontekscie dyskusji o stylu, w jakim utrzymali List autorzy. Mianowicie: mam wrażenie, że czasami rzeczowa argumentacja jest zbędna - w zasadzie nawet przeszkadza w osiągnięciu celu, szczególnie kiedy trzeba np. udowadniać że Ziemia nie jest w sumie powierzchnią skorupy wielkiego żółwia. Wtedy właśnie trzeba stawiać zdecydowany odpór "ciemnocie". Przykładowo, w pewnym mieście planowana jest manifestacja paraekologów żądających zakazu badań na zwierzętach. Manifestanci - jak to z reguły przedstawiciele tej opcji - posługują się szeregiem nieprawdziwych (często bzdurnych) argumentów. Ponieważ walka toczy się o zaistnienie w świadomości społecznej, szef lokalnego instytutu badawczego zamiast - jak to zwykle bywa - spokojnie "schować się w kącie" zwołuje kontrdemonstrację, która głównie ma za zadanie zrobić więcej szumu niż konkurencja.

Z uprawianiem nauki jest po prostu tak, że oprócz "czystej pracy badawczej" istnieje szereg czynników kontekstowych ("politycznych") z którymi trzeba sobie radzić, czasem niezbyt wyszukanymi metodami...
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-04, 22:47   

Retoryka wojny i konfliktu rzadko kiedy przynosi dobry efekt. Ja bym raczej uważał, żeby w ten sposób nie zepsuć swojego 'pijaru'. "Walka toczy się o zaistnienie w świadomości społecznej", ale nie jest obojętne JAK w niej zaistniejemy. Ekolodzy nieprzypadkowo są przez większość społeczeństwa traktowani z rezerwą - powodem jest właśnie ich 'narwanie' i forma wystąpień. Chwytanie się tej samej broni przez środowisko naukowe, które chce być chyba kojarzone inaczej, nie wydaje się dobrą strategią.
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-05, 06:55   

Myślę, że Listowi, jako formie protestu, trochę daleko do oblewania farbą czy przykuwania się do drzew (się znaczy - nie jest skrajny) :-)


Tymczasem, całkiem niedaleko bo za naszą zachodnią granicą, ruchy ekologiczne doprowadziły do zakazu prowadzenia badań na naczelnych w jednym z ośrodków - właśnie poprzez mało subtelne formy oddziaływania. Nikt raczej nie zwracał uwagi na ciche (choć spójne logicznie) pojękiwania strony przeciwnej...
 
 
Jarek Mazurek.


Posty: 700
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2009-03-05, 08:18   

Pracujmy nad tym aby spokojna i merytoryczna (jednocześnie zrozumiała i ciekawa) wypowiedź naukowca była lepiej zauważona i poważniej traktowana niż wypowiedzi w stylu naszego dobra narodowego, o podobno wysokim IQ, Dody.
_________________
"...jeśli tylko potrafimy sobie coś wyobrazić, to prędzej czy później ktoś to zrobi..."
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2009-03-05, 09:15   

Artur napisał:
Cytat:
Zwrócilem wlasnie uwage na sygnaturke, która poslugujesz sie Piotrze w swoich postach - wydala mi sie symboliczna w kontekscie dyskusji o stylu, w jakim utrzymali List autorzy.


To jest cytat z Nietsche'go. Użył on takiej wypowiedzi w dyskusji o religii. Istotnie podpisuję się pod tym "mottem" obiema rękami. To u wielu ludzi "siedzi" w genach.

Nie mam nic jednak przeciw religii, zabobonom, wróżbiarstwu, czy różdżkarstwu jako takiemu. Natomiast co do tłumaczenia świata, wszechświata i jego (powiedzmy) biologicznych przejawów mam w sobie opór nie do przezwyciężenia.

W/w list negował jednak nie wartość naukową tych zawodów (bo ta jest żadna- i to bez dyskusji), tylko prawo ich istnienia jako legalnego zawodu. To jest dla mnie absurdem, uważam nawet, ze profesorowie wygłupili się nieco. Źle chyba zrozumieli całą sprawę (bo to tylko sprawa prawna, a nie naukowa), a potem głupio im się było z tego wycofać. Ciekaw jestem, czy ten list podpisał jakiś profesor prawa? Albo chociaż jakikolwiek prawnik? Pewnie nie, bo z prawnego punktu widzenia wszystko jest "lege artis".

Ja nie jestem za "legalizacją" tych zawodów, lub ich "delegalizacją" tylko za równouprawnieniem. Stąd dla mnie nie ma znaczenia czy one będą oficjalnie istniały, czy nie. Jednak jeśli istnieją oficjalnie to wszystkie, jeśli natomiast nie istnieją- to też wszystkie. Bez wyjątków- dotyczy to także Kościołów i wyznań wszelkiej maści.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-05, 14:36   

Piotr Cękiel napisał/a:

Ja nie jestem za "legalizacją" tych zawodów, lub ich "delegalizacją" tylko za równouprawnieniem. Stąd dla mnie nie ma znaczenia czy one będą oficjalnie istniały, czy nie. Jednak jeśli istnieją oficjalnie to wszystkie, jeśli natomiast nie istnieją- to też wszystkie. Bez wyjątków- dotyczy to także Kościołów i wyznań wszelkiej maści.




Rozumiem, że nie masz nic przeciwko np. składaniu się na zasiłek dla bezrobotnego wróża? Ewentualnie przeciw temu, żeby w jakiejś sprawie sądowej przywołano opinię eksperta w dziedzinie astrologii? Jak dla mnie - dalekosiężne skutki obecności w systemie prawnym takich pojęć jak np. wróżbiarstwo (wraz z jego idiotyczną* definicją) - są nie do przecenienia. Wystarczy, że już w chwili obecnej policja trwoni czas i środki na sprawdzanie informacji uzyskanych od jasnowidzów, np. podczas szukania osób zaginionych.


*Wersja NieDodowa: nieprawdziwą i sprzeczną z obecnym stanem wiedzy naukowej






********************

Argument ze związkami wyznaniowymi mnie nie przekonuje. Kojarzy mi się z sytuacją, w której nie protestuje się przeciwko ucięciu pacjentowi zdrowej nogi, bo i tak drugą ma złamaną. Jeśli już jednak się go imać - jakoś nie kojarzę akcji charytatywnych organizowanych przez wróży i astrologów (którzy chyba nie narzekają na brak funduszy?).
Ostatnio zmieniony przez Artur Pilaciński 2009-03-05, 14:47, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2009-03-05, 14:43   

Nie mam nic przeciwko. Sam kiedyś przez krótki czas byłem bezrobotnym i pobierałem zasiłek- nie rozumiem w czym mam być bardziej uprzywilejowany od niego?
Jest to forma czasowa, a nie dożywotnia. Ma parę groszy (dosłownie) i ubezpieczenie zdrowotne- obecnie chyba przez 6 miesięcy. Potem znika ze statystyk bezrobocia i jest nikim- nie ma zasiłku i ubezpieczenia- kropka.
Jeśli więc jest obywatelem 3RP, w mojej ocenie nie można pozbawić go tych praw.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-05, 17:17   

1. Uważam, że środowisko naukowe jako całość zdecydowanie aktywniej powinno dbać o PR. Przy czym dbać trzeba w sposób przemyślane i mając na uwadze, jaki wizerunek nauki chce się tworzyć (na pewno jak najdalej od skojarzeń z awanturnictwem).

2. Uważam, że jeśli stan rzeczy jest taki, że wiele osób korzysta z usług wróżek, to prawo musi umieć to jakoś opisać, a przynajmniej 'mieć tego świadomość'.
Myślę, że można powołać biegłego wróża w sprawie sądowej w charakterze takim, jak np. można powołać biegłego specjalistę od języka elfów, by ustalić, czy jakiś tekst jest napisany w języku elfów.

3. I tu sprawa kluczowa - uznanie zawodów wróża itd. mogłoby być wykorzystane do ich legitymizacji, podniesienia ich prestiżu itd. właśnie taki sposób, że np. policja miałaby podstawę do korzystania z ich usług. To jest możliwy i moim zdaniem prawdopodobny negatywy skutek tego aktu prawnego i z tej (i tylko tej) przyczyny zdecydowałem się podpisać List.

Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2009-03-05, 17:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-12, 03:25   

Postscriptum do dyskusji:

http://gazetapraca.pl/gaz...39,6363138.html
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-12, 13:56   

Miałem wrzucić :-) Tym bardziej, że na głównej stronie, artykuł zalinkowany był pod tytułem "Czary mary wciaż żywe" czy jakoś tak. Jedno zdanie, a jaka różnica w wymowie...
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-12, 14:01   

Ale wniosek z artykułu jest taki, że ludziom ta odrobina szamaństwa jest potrzebna...
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-12, 16:00   

Nie na tyle, żeby legalizować szamańskie profesje. Ktoś już kiedyś zauważył dysproporcję pomiędzy książkami o astrologii i astronomii, na księgarnianych półkach (nota bene: znalazłem kiedyś "Jak działa umysł" wśród poradników).
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-03-12, 21:15   

Witam,

no cóż, skoro dyskusja nie zamiera, to poruszę jeszcze jeden aspekt - istnienie "oficjalnego" zawodu prędzej czy później pociąga za sobą konieczność określenia ścieżki zdobywania kwalifikacji zawodowych koniecznych do jego uprawiania.

Kwalifikacje zawodowe można zdobywać w formach szkolnych i pozaszkolnych, jednakże dąży się do unifikacji poziomów kwalifikacji niezależnie w jaki sposób zostały uzyskane. Przykładowo, ktoś może zdobyć kwalifikacje na kursach pozaszkolnych ale powinno być wiadomo, jakiemu poziomowi to odpowiada w formach szkolnych (np. szkole policealnej).
Wymuszą to tzw. ramy kwalifikacji zawodowych.

Przechodząc do naszych astrologów oznacza to, że poziomy ich kwalifikacji zdobywane np. w drodze praktyki u jakiegoś Wielkiego Mistrza, będą odpowiadały np. poziomowi studiów magisterskich.

Oczywiście nie można wykluczyć, że za chwilę powstanie kierunek "astrologia" wykładany następnie na uczelniach, może na początek w trochę zawoalowanej formie np. psychologia astralna albo astrologofizyka ale później już z otwartą przyłbicą ... Wtedy będzie już wszystko OK, w końcu, skoro może być mgr kognitywista, to czemu nie magister astrolog?

Pozdrawiam
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-12, 21:31   

Leszku, przestań krakać:

http://miasta.gazeta.pl/k..._lewitacji.html



Wiem, że zamysł ministerstwa jest trochę inny, ale znając realia polskiej szkoły nie zdziwię się, jesli kiedyś mój młody kuzyn opowie mi, że nauczył się odczytywać aurę/wykreślać kosmogram na lekcji...
 
 
Michał Fiedorczuk

Posty: 8
Skąd: Polska
Wysłany: 2009-03-12, 23:31   

Cytat:
znając realia polskiej szkoły nie zdziwię się, jesli kiedyś mój młody kuzyn opowie mi, że nauczył się odczytywać aurę/wykreślać kosmogram na lekcji...

A mnie się wydaje, że nie ma powodów do narzekań i czarnowidztwa, a rozmaite gazety próbują po prostu mącić. :)
Ostatnio zmieniony przez Michał Fiedorczuk 2009-03-13, 11:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-13, 03:25   

Oczywiście w szkołach powinien być taki przedmiot jak metodologia!

Nawet w liceach powinno uczyć się, jakie są standardy uznawania czegoś za naukowe. Do tego można by dodać rzeczy typu rodzaje argumentacji ('ad personam', 'straw man' i cały szereg błędów logicznych). Do tego można by dodać studia przypadków, by uczniowie mogli potem ocenić argumentacje w jednym z dyskutowanych tu tekstów: "nikt nie wierzy w moje tajemne moce widzenia słuchem, ale w teorię Kopernika też nikt nie wierzył a okazała się słuszna --> to, co ja twierdzę też jest słuszne".

Z tego co widzę, propozycja ministerstwa idzie właśnie w tę stronę - i dobrze!
Jeżeli natomiast moje dzieci (przyszłe dzieci) zaczną faktycznie kreślić jakiś biogram, wtedy faktycznie zrozumiem entuzjazm autorów listu i sam będę gotów nie tyle żądać głów, ale nawet własnoręcznie je ścinać.
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-03-13, 11:47   

Witam,

Artur Pilaciński napisał/a:
Leszku, przestań krakać


to nie moje krakanie tylko kierunek wdrażanych już działań w Unii Europejskiej, czyli: definiowanie zawodów -> wprowadzanie standardów kwalifikacji zawodowych -> m.in. wnioski do zmian w edukacji zawodowej.

Generalnie to ma głęboki sens, m.in. jeśli chodzi o mobilność pracowników w Unii, standardy potwierdzania kwalifikacji zawodowych będą od razu mówiły pracodawcy w kraju X jakie ma kwalifikacje kandydat do pracy z kraju Y.

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Leszek Nowaczyk 2009-03-13, 11:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-13, 14:31   

Już sobie wyobrażam: kryterium skuteczności jasnowidzenia oparte będzie o współczynnik d' ... a nagrody Fundacji Randiego zaczną byc gratis dodawane do dyplomów (taki starter pack na rozpoczęcie działalności).


@ Sławek: myślę, żę nauka o tym co jest, przyniosłaby bardziej pozytywne efekty, niż poświęcanie lekcji na omawianie 'teorii' zjawisk paranormalnych, które często przesycone są takim stężeniem pseudonaukowego bełkotu, że łatwo się pogubić (tym bardziej licealiście).
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-03-25, 03:18   

Post post scriptum: odpowiedź Minister Fedak (.pdf).

Krótko mówiąc, chodzi jedynie o ewidencjonowanie i statystykę, więc wedle zasady, że z faktami się nie polemizuje, wszystko powinno być OK. Pozostają jednak pytania:

- co z zawodami takimi, jak prostytucja?
- co z niewłaściwymi sformułowaniami opisów zawodów?

OdpowiedzMinisterFedak.pdf
Pobierz Plik ściągnięto 606 raz(y) 4,77 MB

_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2009-03-25, 08:54   

Ta "odpowiedź" w 80% składa się z ogólników! Zastanawiam się: czy urzednicy ministerstwa nie za bardzo potrafią czytać (i trudno im było zrozumieć list), czy może założyli, że lanie wody pomaga w każdej sytuacji, a sygnatariusze i tak sie nie zorientują...




*****************

Na marginesie: jakoś nie zaskoczyła mnie kolejna informacja o odporności p. Fedak na refleksję:

http://wiadomosci.gazeta....ammografii.html
 
 
Leszek Nowaczyk
Administrator


Posty: 765
Skąd: Poznań
Wysłany: 2009-03-25, 10:03   

Witam,

może urzędnikom trudniej byłoby "lać wodę", gdyby list otwarty zawierał konkretne propozycje opisu kontrowersyjnych zawodów, adekwatne do rzeczywistości.

Np. "Wróżbita:
- spekuluje na temat możliwych scenariuszy przebiegu wydarzeń w przyszłości, posługując się metodami nie mającymi podstaw naukowych, w szczególności ..., ...
- ...
- ..."

Wtedy i statystycznie by się zjawisko dało objąć i nazwane byłoby odpowiednio ...

Pozdrawiam
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2009-03-25, 10:37   

Podpisuję się Leszku pod twoją wypowiedzią obiema rękami. "Wydoić" ich z podatku trzeba (wróżbitów itp.), dla dobra państwa-czyli nas obywateli, ale trzeba też nazwać całą rzecz po imieniu i odnieść się do niej w charakterze co najwyżej rozrywki.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2010-01-07, 11:35   

Wywiad z wróżką
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2010-01-10, 02:46   

A co zrobić z takim czymś?

Wróżbita przynajmniej nie udaje, że cokolwiek łączy go z naukowym obrazem świata...

Znak od nieświadomości
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2010-01-10, 06:47   

Dzisiaj u Miecugowa w południe, bodajże w TVN24, będzie rozmowa z prof. Turskim na właśnie nasz temat. Z krótkich zapowiedzi utkwiło mi pytanie profesora: gdy tak wiele czerpiemy ze skarbnicy nauki i jak bardzo to zmienia nasze życie, proszę podać choć jeden przykład zastosowania czegoś z tych z tych wszystkich niby-nauk. Nie ma nic.
Posłuchamy sobie mądrego człowieka...

Pozdrowienia

ps. Sławek podrzucając tu linki z dla mnie dosyć marnej gazety, albo ją świadomie kompromituje jeszcze bardziej, albo ciągle jest jeszcze politycznie zauroczony. Sza - o polityce nie dyskutujemy ;)
_________________
"Gdy zastanawiam się nad sobą i swoimi sposobami myślenia, jestem bliski wniosku, że dar fantazjowania znaczył dla mnie więcej niż mój talent przyswajania wiedzy."
ALBERT EINSTEIN
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2010-01-10, 07:53   

Sławku, takie coś trzeba tępić !

W medycynie takim problemem była homeopatia.
Część środowiska, wprzęgnięta finansowo w ten proceder przez firmy farmaceutyczne, popierała tę głupotę. Nie raziłoby to może bardzo, gdyby nie tytuły profesorskie przed nazwiskiem paru osób- a osoby takie nie dość, że są opiniotwórcze dla środowiska, to i mają decydujący głos.
Na Akademii Medycznej we Wrocławiu jeszcze niedawno homeopatia była oficjalnym przedmiotem (!!!), a pojęcia typu "Pamięć wody" (o zgrozo) były kakonami w jej nauczaniu.

Nauka musi bronić się przed takimi praktykami za pomocą weryfikowalnych metod (badań i statystyki). I ostro (i głośno) tępić taki proceder.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
 
 
Krzysiek Joczyn


Posty: 142
Skąd: 3miasto/Toruń
Wysłany: 2010-01-11, 11:20   

Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem na czym polega tu problem i co trzeba tu tępić. Może mi ktoś wyjaśnić?
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2010-01-11, 21:39   

Problemem jest korzystanie z autorytetu nauki w przedsięwzięciach, które są pseudonaukowe. Psychoanaliza jest od dawna zdyskredytowana jako przedsięwzięcie o naturze naukowej. Zresztą wystarczy poczytać wywiad. Moim zdaniem nie powinno się z nią walczyć ani delegalizować, ale należy opatrywać stosownym komentarzem, tj. jakie zdanie na jej temat ma mainstreamowa nauka.
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Krzysiek Joczyn


Posty: 142
Skąd: 3miasto/Toruń
Wysłany: 2010-01-12, 09:57   

W całym tekscie ani razu nie pojawia się słowo "nauka". Krzysztof Srebrny nie tytułuje się żadnym profesorem, doktorem a ni nawet magistrem. Naprawdę nie wiem gdzie tu problem.
 
 
Piotr Cękiel


Posty: 172
Skąd: Puławy, Leźnica Wielka, Łódź
Wysłany: 2010-01-12, 14:29   

Zwróć uwagę Krzyśku, że artykuł zakwalifikowany został przez "Gazetę" jako >>psychologia<< (zobacz, który temat na "czerwonym pasku" u góry ma białe litery). Według mnie to nadużycie, a z psychologią dzieli ją jedynie przedrostek "psycho-".

Co do homeopatii- żadne badania kliniczne (randomizowane) nie potwierdziły jej skuteczności! Za każdym razem efekt jak w placebo. Do tego teoria "pamięci wody" to absurd, nie poparty fizyką.
Zakłada ona, że w roztworze wodnym cząsteczka leku zajmuje objętość o konkretnym kształcie- naciągane, ale jeszcze do zniesienia. Bajer zaczyna się dalej. Jeśli się wyciągnie tę cząsteczkę z tegoż roztworu (homeopatia to terapia coraz mniejszymi stężeniami roztworów)- objętość o tym kształcie trwa (!!!) w takiej formie, jakby ta cząsteczka dalej tam tkwiła. Nie jest sprecyzowane, czym jest ta objętość: próżnią [ :D ], jakąś "energią [ ;) ], czy "nadbytem" [ :P ].

I to jest najbardziej urzekające w tej bzdurze: siła leku cały czas taka sama (bo coraz mniejsze stężenia roztworów działają poprzez "pamięć wody"), a toksyczność coraz mniejsza, więc te "leki" nie szkodzą.

Tylko, że zwykli ludzi "kupują" te brednie i się na to nabierają. A to z tego powodu, że przekupny ustawodawca pozwolił producentom tych specyfików na używanie nazwy lek.
Jest to niedopuszczalne, bo prawdziwe leki zanim zostaną dopuszczone do obrotu, przechodzą długie badania skuteczności działania i badania objawów nieporządanych (w tym przeciwwskazań, oraz interakcji z innymi lekami) zarówno na zwierzętach jak i ludziach. Kosztuje to mnóstwo czasu i pieniędzy w porównaniu z wprowadzeniem na rynek zwykłego suplementu diety, którym dla mnie są specyfiki homeopatyczne.
_________________
W to co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże chciałbyś dowodami obalić!
Ostatnio zmieniony przez Piotr Cękiel 2010-01-12, 14:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage