OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.
kognitywistyka.net: forum Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
OD 11.02.2011 FORUM PEŁNI WYŁĄCZNIE ROLĘ ARCHIWALNĄ. NIE JEST MOŻLIWA REJESTRACJA ANI DODAWANIE WYPOWIEDZI.

Poprzedni temat «» Następny temat
Kontrowersyjna prowokacja w "Charakterach"
Autor Wiadomość
Michał Jabłoński

Posty: 8
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-04-06, 16:02   

Witam!

Dwa komentarze do przywołanych przez Marię opinii internautów.

1. W przeciwieństwie do niektórych dyskutantów, wiele z tych opinii uważam za usprawiedliwione. Zdolniachą może nie jestem, ale po 16 semestrach studiów okołohumanistycznych, to nawet ja zauważyłem, że duża część mądrości serwowanych nam przez psychologów, socjologów kulturoznawców i spółkę to zwykła ściema. Co, gorsza, wedle mojego rozeznania, psychologia wyróżnia się tu akurat in plus! Kto nie wierzy, niech weźmie do ręki pierwszy lepszy weekendowy dodatek poczytnego dziennika. W tekstach socjologów roi się od wypowiadanych z pełnym przekonaniem empirycznych tez nie popartych żadnymi (!) badaniami, filozofowie-humaniści wypowiadają kontrowersyjne tezy nie poparte żadną argumentacją, a z twórczości kulturoznawców rozumiem tylko pojedyncze słowa (Być może po prostu nie dorosłem do poziomu kuluroznawców. Być może... Ale wątpię.). Podpisuje się pod tym wszystkim człowiek z habilitacją, a co naiwniejszy czytelnik wyciąga wniosek: "Oto naukowo udowodniono, że moja ulubiona partia polityczna w istocie jest najfajniejsza!".

W tej sytuacji nieufność do naukowców-humanistów uważam za w pełni usprawiedliwioną. Sądzą też że naukowcy sami sobie na nią zasłużyli, głównie wadliwością wewnątrzśrodowiskowej kontroli jakości dyskursu.

2. Niezależnie od motywacji dr Witkowskiego, nie oskarżałbym go o podminowywanie społecznego zaufania do nauki. Sądzę, że ujawnił on realny i poważny problem polskiej humanistyki, który wielu humanistów wolałoby zamieść pod dywan.

PS. Jeśli chodzi o literaturę tematu, to, oprócz klasyka Sokala, polecam Stanislava Andreskiego "Czarnoksięstwo w naukach społecznych".[/i]
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-05-24, 17:38   

Cytat:
...że duża część mądrości serwowanych nam przez psychologów, socjologów kulturoznawców i spółkę to zwykła ściema. Co, gorsza, wedle mojego rozeznania, psychologia wyróżnia się tu akurat in plus! Kto nie wierzy, niech weźmie do ręki pierwszy lepszy weekendowy dodatek poczytnego dziennika. W tekstach socjologów roi się od wypowiadanych z pełnym przekonaniem empirycznych tez nie popartych żadnymi (!) badaniami, filozofowie-humaniści wypowiadają kontrowersyjne tezy nie poparte żadną argumentacją...


Coś w tym jest:

Daliśmy się zgrillować (tekst z podserwisu GW)


Plemienne ognisko

- Grillowanie przyszło z Zachodu i wyjątkowo dobrze trafiło w naszą obyczajowość i charakter - mówi prof. Zbigniew Nęcki. Według niego w pierwszej kolejności Polaków do grilla zachwyciła magia ognia: - Mamy jako naród skory do emocji, popędliwy, ale też bardzo towarzyski, wiele z człowieka pierwotnego, a dla niego ogień był świętością, jako centrum przeżycia grupowego. Ludzie pierwotni gromadzili się przy ognisku, dziś tego substytutem jest grill: żar, węgielki, ogień. Grill rodzinny jest dla nas symbolem ogniska rodzinnego, gdzie odnajdujemy spokój. Natomiast grill dla znajomych to nic innego jak ognisko plemienne, podczas którego się integrujemy - mówi.

Zabawa dla snobów

Prof. Krzysztof Łęcki uważa, że organizowanie grillów dla znajomych zaspokaja naszą potrzebę "pokazania się". - Żeby zaprosić znajomych na grilla, trzeba mieć przynajmniej kawałek ziemi, a to przy dzisiejszych cenach nieruchomości może być symbol wyższego statusu. Gdy Kowalski kupi działkę, to najczęściej pierwszą rzeczą, którą robi, jest zaproszenie znajomych na grilla, by się pochwalić. Nie tylko działką, ale też rodziną, dziećmi. Grill utrwalił nam się jako synonim arkadii i szczęśliwości, bo takie właśnie obrazki tam widzimy - mówi.

Lekko, łatwo i przyjemnie

Nie zgadza się z tym prof. Janusz Czapiński: - Z tym snobizmem to przesada. Lubimy robić grilla, bo łatwo go zaaranżować, produkty można kupić półgotowe. A po całotygodniowej pracy wolimy odpocząć, niż się męczyć. To fajna zabawa, w której wszyscy mogą brać udział: dorzucać coś na ruszt lub przewracać na drugą stronę kawałki mięsa.

Samiec z widelcem

Prof. Nęcki: - We współczesnym polskim wydaniu grill to przede wszystkim zabawa dla samców. To oni poczuwają się, by stać za rusztem, a kobiety w tym nie uczestniczą, są ozdobą grilla. Często przywilej stania za grillem zachowuje dla siebie sam pan domu. To on chce być mistrzem ceremonii i obdzielać innych pożywieniem. Polak może dać w ten sposób innym sygnał: patrzcie, ja tu rządzę.



Pozdrawiam
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2008-05-24, 17:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Artur Pilaciński


Posty: 194
Skąd: tü
Wysłany: 2008-05-24, 18:16   

Wstyd mi za psychologów...
 
 
Mikolaj Pawlak


Posty: 130
Skąd: Poznań/Filadelfia
Wysłany: 2008-05-25, 06:16   

Slawomir Wacewicz napisał/a:
"Według niego w pierwszej kolejności Polaków do grilla zachwyciła magia ognia: - Mamy jako naród skory do emocji, popędliwy, ale też bardzo towarzyski, wiele z człowieka pierwotnego, a dla niego ogień był świętością, jako centrum przeżycia grupowego."


Nic tylko czekac na serie prac magisterskich typu:
"Rola ognia w integracji spolecznej a sprawa polska"
lub
"Analiza hierarchicznej struktury grupy na podstawie interakcji podczas grillowania"
:D
albo
"Predykcyjna rola zawartosci grilla wobec statusu socjo-ekonomicznego"
:) )
_________________
pozdrawiam,

Mikolaj Pawlak
 
 
Paweł Piątkowski


Posty: 218
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Wysłany: 2008-12-03, 12:13   

Kolejny sygnał od autora prowokacji, Tomasza Witkowskiego:
Neuronauka, neurobiznes czy neurobzdury? - artykuł w portalu Racjonalista.
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-12-03, 20:07   

Wszystko OK, tylko czyj ten instytut:

Cytat:
Skrót wystąpienia z 19.11.2008 w Zakładzie Neurofizjologii Instytutu Biologii Eksperymentalnej im E. Nenckiego PAN.


...bo wyszedł profesorski konglomerat Edwarda Nęcki, Zbigniewa Nęckiego i Marcelego Nenckiego :D .
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
 
 
Tomasz Komendziński

Posty: 168
Skąd: Toruń
Wysłany: 2008-12-03, 22:42   

Witam,

problem jest iście filozoficzny. Czy istniejący Zakład Neurofizjologii kierowany przez Pana Profesora Andrzeja Wróbla może istnieć skoro jest częścią podanego przez autora Instytutu Biologii Eksperymentalnej im. E. Nenckiego, który nie istnieje ? Wspomniany Zakład jest częścią Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M.Nenckiego PAN . Rzeczywiście, masz rację chodzi o Marcelego Nenckiego jako patrona.

Z kolei na stronie Tomasz Witkowskiego znajdujemy taki oto wpis "errare humanum est-"29 września 2009 r. otrzymałem zaproszenie od prof. dr hab. Andrzeja Wróbla do zaprezentowania mojej prowokacji podczas seminarium w Zakładzie Neurofizjologii Instytutu Biologii Doświadczalnej im. N. Nenckiego PAN. Seminarium odbędzie się 19 listopada 2009 roku. Temat wystąpienia: Neuronauka, neurobiznes czy neurobzdury? Dziękuję za zaproszenie!". Są tu dwa problemy daty i pomyłki w nazwie Instytutu. Jest dalej informacja o tym, że pomyłka została poprawiona, ale informacji tej w poblizu tej informacji nie znalazłem.

Dla mnie to jest hamulec, który pewnie nie będzie mnie zachęcał do lektury prac Tomasz Witkowskiego. I będzie to ze szkoda dla mnie, ponieważ będę prawdopodobnie wybierał kolejny tekst źródłowy obcojęzyczny, raport z badań "gwarantowanyc" a to będzie budowało niesłuszne przekonanie, że tylko tam (poza Polską) się coś ważnego naukowo dzieje. Bardzo chciałbym przeczytać kolejną książkę (poprzednie były bardzo interesujące) Tomasz Witkowskiego, ale nie "na hamulcach". Pisałem już też w innym miejscu na temat samej prowokacji, więc tu nie będę powtarzał.
Boję się, że nie będę jedynym, który włączy hamulce. Oczywiście mogę podejrzewać, że to właśnie jak ludzie reagują na to co zrobił T.Witkowski jest przedmiotem jego badań (a więc w tym momencie wpisuję się w te badania niezależnie co napiszę), ale pytanie o rachunek kosztów pozostaje.
Pozdrawiam
 
 
Mikolaj Pawlak


Posty: 130
Skąd: Poznań/Filadelfia
Wysłany: 2008-12-04, 06:49   

Tomasz Komendziński napisał/a:
Oczywiście mogę podejrzewać, że to właśnie jak ludzie reagują na to co zrobił T.Witkowski jest przedmiotem jego badań (a więc w tym momencie wpisuję się w te badania niezależnie co napiszę), ale pytanie o rachunek kosztów pozostaje.


Jesli moje reakcje maja byc przedmiotem eksperymentu to wolalbym, zeby jakas komisja bioetyczna sankcjonowala te badania, bo moja spontaniczna reakcja moze byc trudna do zaakceptowania dla prowadzacego badania.

Jak dla mnie to jest eksperyment majacy na celu okreslenie wypornosci nonsensu - jesli istnieja jakies granice przyjmowania nonsensu to znaczy ze ilosc tego nonsensu jest okreslona i mierzalna. Autor probuje zglebic row Marianski nonsensu... byleby sie tylko linka nie urwala a autor wraz z nia. Czy to nie brzmi logicznie :D ?

A tak na powaznie - temat tej prowokacji przypomina mi polski dziennik telewizyjny - temat zastepczy do zajmowania sie istotnymi problemami.
_________________
pozdrawiam,

Mikolaj Pawlak
 
 
janusz kamiński

Posty: 635
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2008-12-14, 06:59   

Witam

Prawie przez rok ten temat umykał jakoś mojej uwadze. A zamiast meritum wzbudza on odczucia natury etycznej. Uważam, po głębokim zastanowieniu, że ta prowokacja jest czymś wstrętnym. Ma na celu ośmieszenie i pognębienie przeciwnika. Tak, przeciwnika, bo nie wierzę by ktokolwiek zadawał sobie tyle trudu, aby udowodnić tylko jakąś tezę czy ideę, nie biorąc pod uwagę krzywdy jakiej się wyrządza komuś, powiedzmy całkowicie nieznanemu czy obojętnemu. Gdyby tak było, to świadczyłoby jeszcze gorzej o autorze prowokacji.
Przyznajmy uczciwie, że bardzo łatwo, szczególnie w kontekście dyskusji o internecie, zmontować jakąkolwiek prowokację o takim poziomie prawdopodobieństwa, że nawet dla dużej grupy specjalistów, będzie ona nie do zdemaskowania. Tylko po co? No cóż, ja twierdzę, że albo ma się coś osobistego przeciwko osobie/osobom poddanym prowokacji, albo ma się już taki charakter, że lubi się czynić przykrości, albo na koniec, chce się z tego uzyskać osobiste korzyści.
Kiedyś sam byłem ofiarą podobnej prowokacji i mimo, że nie wpadłem w pułapkę, to pamiętam ją bardzo dobrze i z dużą przykrością. Chociaż zaliczyłbym ją raczej do studenckich wygłupów. Ale tu przecież, chyba nie mamy do czynienia ze studenckim wygłupem?
Pozdrawiam
 
 
Slawomir Wacewicz
Administrator


Posty: 1117
Skąd: Toruń
Wysłany: 2009-10-23, 13:31   

Kolejne post scriptum, może nie do tego konkretnego tematu, ale do tematu prowokacji:

Akademia Wielka Lipa

Czas pogodzić się z metodą i patrzeć na cel?


A przy okazji odgrzania wątku okazji jeszcze raz ogłoszenie:

Spotkanie z Tomaszem Witkowskim
_________________
http://www.home.umk.pl/~wacewicz/
Ostatnio zmieniony przez Slawomir Wacewicz 2009-10-23, 13:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Support forum phpbb by phpBB Assistant
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna

CogNews.net




Patronat Medialny kognitywistyka.net

patronat medialny

patronat medialny


Dni Mózgu 4

patronat medialny


Ways to protolanguage