kognitywistyka.net: forum
Umysł - Mózg - Sztuczna Inteligencja

Neuronauki - Integracja Sensoryczna

Marek_Pietraszczyk - 2007-07-09, 20:45
Temat postu: Integracja Sensoryczna
Witam.
Chciałem poruszyć temat integracji sensorycznej. Jako że problematyka wykracza poza ramy zainteresowań jednego przedmiotu, wspomnę jedynie że do wzrostu poziomu wiedzy na temat procesów integracji sensorycznej (międzyzmysłowej) przyczynili się zasadniczo badacze na gruncie psychologii, neuronauk, terapii zajęciowej.
Termin integracja sensoryczna wg Ayers (1979) odnosi się do procesu, w którym mózg otrzymuje informacje z wszystkich zmysłów. Mózg segreguje te informacje, interpretuje, łączy z wcześniejszymi doznaniami. Mózg łączy wszystkie informacje które do niego docierają. Prawidłowo przebiegające procesy integracji sensorycznej są organizacją wrażeń, które mogą być użyte do celowej aktywności.
Inni autorzy (Shore S., M.,. http://www.sifocus.com/we...tionarticle.pdf ) definiują integrację sensoryczną po prostu jako neurologiczny proces, dzięki któremu otrzymujemy informacje z ciała i z otoczenia i używamy tych informacji w codziennym życiu (np. sięgając do kieszeni pełnej monet żeby wyjąc kluczyki do samochodu). Kiedy procesy te przebiegają prawidłowo, przebiegają poza kontrolą świadomości.
Klasycznym, a niezwykle obrazowym eksperymentem, który dał wczesne dowody na to, że procesy integracji sensorycznej faktycznie przebiegają w mózgu był eksperyment Helda i Heina (1963) http://www.informatics.su...ano_dipaolo.pdf ). Eksperyment dowiódł że dane docierające z wielu modalności sensorycznych sprzyjają bardziej efektywnej pracy układu nerwowego, niż dane tylko z jednego kanału sensorycznego.
Jestem otwarty na to, żeby poruszać na forum tematy związane z teorią integracji sensorycznej. Poszukuję przede wszystkim artykułów o systemie propriocepcji i układzie przedsionkowym a także systemie czucia powierzchniowego, oczywiście także o integralności działania wspomianych systemów także. Wierzę że wiedza z zakresu neuronauk, którą posiadają użytkownicy forum przyczyni się do jej wymiany (i wzrostu :) .

Na razie to tyle. Zapraszam do rozmowy.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Literatura cytowana:

1) Ayres J., Sensory Integration and the Child, Western Psychological Services, 1979
2) http://ej.iop.org/links/rJQLokL2h/Rh-N-FMu3BGw5aV5av5vpA/jne5_3_e01.pdf

Literatura poszukiwana:
3) Journal of neural engineering, Volume 2, Number 3, September 2005, SPECIAL ISSUE: SENSORY INTEGRATION, STATE ESTIMATION, AND MOTOR CONTROL IN THE BRAIN: ROLE OF INTERNAL MODELS, http://ej.iop.org/links/r.../jne5_3_e01.pdf (poszukuję tych artykułów)

Paweł Piątkowski - 2007-08-02, 11:17

Witam serdecznie
Długo nosiłem się z zamiarem przyłączenia się do tego forum dyskusyjnego, a teraz nadarza się okazja :)
Jeżeli chodzi o zagadnienie integracji sensorycznej, to proponuję lekturę stron internetowych:

(niestety, gdzie dwóch Polaków tam trzy różne organizacje)
oraz książek:
    Zembaty A., Kinezyterapia
    Banaszek G., Rozwój niemowląt i jego zaburzenia a rehabilitacja metodą Vojty

W obu w/w pozycjach znajdują się bardzo ciekawe informacje na temat integracji sensorycznej.

W miarę możliwości spróbuję coś jeszcze dodać do tego tematu.
Pozdrawiam,
Paweł

Marek_Pietraszczyk - 2007-08-03, 11:53

Witam.

Paweł, fajnie że się przyłączyłeś do forum. Twój tytuł zawodowy brzmi dla mnie bardzo atrakcyjnie. Czym zajmuje się inżynier biomedyczny (oprócz projektowania stron www ;) ) ?
Dzięki też za namiary na książki. A tak przy okazji – skoro jesteś inżynierem, to może prenumerujesz Journal of neural engineering ? Co do SI, to jest takie pismo – S.I. focus, które dotyczy tej tematyki. Na stronie redakcji (http://www.sifocus.com ) można znaleźć też ciekawy samplowy artykuł o implikacjach krioterapii z punktu widzenia SI.

Ja będę chciał kontynuować temat, jak będę miał więcej czasu to poruszę jakieś bardziej szczegółowe zagadnienie. Zainteresowanie tematem stosunkowo niskie, być może za bardzo ezoterycznie rozpocząłem wątek. Jeśli ktoś ma jakieś pytania odnośnie SI to chętnie odpowiem na miarę mojej wiedzy.

Pozdrawiam.

Paweł Piątkowski - 2007-08-03, 13:26

No właśnie obecnie zajmuje się tymi stronami :) A tak poważnie to inżynieria biomedyczna jest bardzo szeroką, a przy tym słabo określoną dziedziną nauki. Można powiedzieć, że reprezentuje wszystkie nauki na styku techniki i medycyny, a takie główne obszary jej działania to:
- biomechanika i wspomaganie projektowania implantów
- sprzęt medyczny wszelkiej maści
- urządzenia i sprzęt rehabilitacyjny
- modelowanie w biologii i medycynie
- diagnostyka medyczna (głównie obrazowa)
- wpływ czynników fizykalnych na organizm
- biomateriały, biokorozja i biotribologia
i tym podobne. Czyli generalnie szwarc, mydło i powidło :) Pełniejszą definicję znajdziesz tutaj.
Ja specjalizowałem się w biomechanice i inżynierii rehabilitacyjnej, ale los chciał, że zawodowo zajmowałem się aparaturą medyczną i biofizyką.
Jeżeli chodzi o prasę branżową, to niestety odkąd zostałem odcięty od Alma Mater, cierpię na poważne problemy z dostępem do czasopism. Prenumerata zagranicznych jest za droga, a polskich zwyczajnie nie ma. Zaprenumerowałem newsletter Nature Neuroscience, ale przysyłają jedynie nagłówki artykułów (nawet nie abstrakty). Za pełny tekst trzeba sporo zapłacić.
Zajrzałem na stronę SI Focus, ale z artykułów dostępny był tylko jeden, w dodatku wspominkowy. Ale z pewnością jest to dobre pismo, skoro w składzie redakcji była Jean Ayres :)
Cieszę się z miłego powitania na forum, postaram się coś więcej dorzucić po powrocie z urlopu.
Pozdrawiam

Slawomir Wacewicz - 2007-08-04, 02:14

W kwestii formalnej. Przez biblioteki uniwersytetów jest dostęp do całej masy czasopism (choć nie do wszystkich, a do niektórych np. z półrocznym opóźnieniem, albo od lat 90-tych). Niby wszyscy o tym wiedzą, ale nie wszyscy korzystają. Czy wymienione wyżej czasopisma są na listach - nie wiem :) .

Pozdrawiam

Iwona Palicka - 2007-08-12, 20:07

Witam!
Zarejestrowałam sie na Forum specjalnie dla tematu Integracja Sensoryczna.
Jestem psychologiem i terapeutą SI, znam temat od strony praktycznej, jednakże zawsze z zainteresowaniem słucham tych, co potrafią łączyć różne zagadnienia teoretyczne tak, by przydały sie i praktykom.

Paweł Piątkowski - 2007-08-13, 10:21

Witaj Iwona!
Cieszę się, że wątek rośnie nam w siłę :) Chociaż na razie mało mamy konkretów, więc może zacznę od tego: czy słyszeliście o dr Swietłanie Masgutowej i jej metodach? Strona jej instytutu jest pod adresem http://www.masgutovainstitute.com/. Z tego co można przeczytać, metody dr Masgutowej opierają się na SI i kinezjologii, ale niewiele jest tam konkretów.
Pytam, bo nie wiem czy traktować to jako szarlatanerię czy jako zbiór niezwykle ciekawych technik terapeutycznych.
Pozdrawiam

Maria Borkowska - 2007-08-13, 11:16

Paweł Piątkowski napisał/a:

Pytam, bo nie wiem czy traktować to jako szarlatanerię czy jako zbiór niezwykle ciekawych technik terapeutycznych.
Pozdrawiam


IMHO metoda Masgutowej to wygląda mało naukowo, a bardziej intuicyjnie. To tylko moje wrażenie. Dlaczego tak uważam? Podobnie jak mój przedmówca, widzę tu mało konkretów. Ale skoro "lepniaczym dzieciom" to pomaga to rzecz jest godna pochwały.
Nb dziwne, że Masgutowa została doceniona tylko w Rosji. Ciekawe, czy uda się jej przedrzeć na Zachód.

Marek_Pietraszczyk - 2007-08-13, 11:18

Witam.

Miło że się zarejestrowałaś Iwona zwłaszcza iż wiem, że jesteś osobą chętnie udzielającą się na różnych internetowych forach poświęconych tematyce SI.

1) Co do metody dr Masgutowej to jeszcze nie mam zdania. Na studiach nikt o tym nie wspominał. Poza tym po tych krótkich hasłach, które niby brzmią o.k., niewiele można wywnioskować. Wiadomo tyle, że terapia polega na integracji odruchów, co nie wyróżnia tej metody z pośród innych stosowanych przez fizjoterapeutów. Nie podoba mi się natomiast kilka rzeczy: a) terapia wg dr Masgutowej obejmuje integrację wszystkich odruchów, podczas gdy z punktu widzenia Teorii Integracji Sensorycznej istotne znaczenie dla funkcjonowania mają Toniczny Odruch Błędnikowy, Symetryczny Toniczny Odruch Szyny i Asymetryczny Toniczny Odruch Szyny a także Odruch Przedsionkowo- Oko – Ruchowy; to zostało udowodnione na gruncie neuronauk. b) Proszę także zauważyć, że Masgutowa nie podaje, czy dysponuje standaryzowanymi narzędziami. Łączy ona też wiedzę o odruchach z kinezjologią edukacyjną, która raczkuje jak chodzi o metodologię.
2) Z CogNews.net – ciekawa publikacja , zarówno ze względu na ogólna wiedzę o mózgu, jak też tę specyficzną dotyczącą pracy terapeutów pracujących z osobami z uszkodzeniem wzroku; John J. Rieser, Daniel H. Ashmead, Ford Ebner i Anne L. Corn podejmują próbę zebrania wiedzy o plastyczności układu nerwowego z różnych dyscyplin naukowych, książka wskazuje na fakt iż procesy SI przebiegają także na wyższych poziomach układu nerwowego.
3) Zaglądał ktoś może na moje pytanie w temacie zapytaj eksperta :) ?

Pozdrawiam.

Iwona Palicka - 2007-08-13, 13:20

Marek_Pietraszczyk napisał/a:


1) Co do metody dr Masgutowej to jeszcze nie mam zdania. Na studiach nikt o tym nie wspominał. Poza tym po tych krótkich hasłach, które niby brzmią o.k., niewiele można wywnioskować. Wiadomo tyle, że terapia polega na integracji odruchów, co nie wyróżnia tej metody z pośród innych stosowanych przez fizjoterapeutów. Nie podoba mi się natomiast kilka rzeczy: a) terapia wg dr Masgutowej obejmuje integrację wszystkich odruchów, podczas gdy z punktu widzenia Teorii Integracji Sensorycznej istotne znaczenie dla funkcjonowania mają Toniczny Odruch Błędnikowy, Symetryczny Toniczny Odruch Szyny i Asymetryczny Toniczny Odruch Szyny a także Odruch Przedsionkowo- Oko – Ruchowy; to zostało udowodnione na gruncie neuronauk. b) Proszę także zauważyć, że Masgutowa nie podaje, czy dysponuje standaryzowanymi narzędziami. Łączy ona też wiedzę o odruchach z kinezjologią edukacyjną, która raczkuje jak chodzi o metodologię.

Pozdrawiam.


Masgutowa wykorzystuje metode wygaszania odruchów Sally Goddard-Blythe, nie wykorzystuje natomiast teorii A.J.Ayres. Czerpie z Sally pełnymi garściami, dodajac też swoje własne techniki, które na zachodzie sie nie przyjmuja ze względu na zbytnią ingerencję w sferę osobista dziecka (chodzi o dotyk, zwłaszcza okolic głowy, który jest zakazany, jeżeli terapeuta nie jest lekarzem bądź fizjoterapeutą).
Ja uczyłam sie równiez (i zamierzam kontynuować to szkolenie) metody Sally Goddard, której ćwiczenia sa dośc proste i klarowne, a co najwazniejsze - u wielu (niegdy nie ma 100%) skuteczne. Podwaliny SI to lata 60/70, Goddard to lata 80/90. Obie metody bardzo dobrze współgrają ze sobą.

Paweł Piątkowski - 2007-08-13, 15:29

Dziękuję wszystkim za uwagi i informacje. O metodzie Sally Goddard nie słyszałem - będę musiał powalczyć o jakieś materiały. Natomiast jeżeli chodzi o kinezjologię edukacyjną Dennisona, to czytałem gdzieś artykuł (muszę poszukać) obnażający całkowicie naukowe podstawy metody. Postaram się go znaleźć, wtedy będzie okazja do konkretnej dyskusji.

Maria Borkowska napisał/a:
Nb dziwne, że Masgutowa została doceniona tylko w Rosji.

Nie tylko :) Ja się z jej metodą zetknąłem tutaj. Może dziwić takie połączenie, ale PTK współpracuje z Instytutem Swietłany Masgutowej, a ich opowieści o wykorzystaniu terapii taktylnej w kynoterapii brzmią ciekawie.

Marek_Pietraszczyk napisał/a:
3) Zaglądał ktoś może na moje pytanie w temacie zapytaj eksperta :) ?

Cóż, skoro pytasz... Ja zaglądałem. Niestety nie mam żadnych doświadczeń z tą firmą.

Iwona Palicka - 2007-08-13, 15:45

Sally Goddard jest dyrektorem The Institute for Neuro - Physiological Psychology stworzonego przez swojego męża - Petera Blythe (neurologa z wykształcenia).
http://www.inpp.org.uk/

Maria Borkowska - 2007-08-13, 16:39

Paweł Piątkowski napisał/a:

Nie tylko :) Ja się z jej metodą zetknąłem tutaj. Może dziwić takie połączenie, ale PTK współpracuje z Instytutem Swietłany Masgutowej, a ich opowieści o wykorzystaniu terapii taktylnej w kynoterapii brzmią ciekawie.


Mam na myśli docenienie pod względem teoretyczno-naukowym. Z tego co tam napisali na stronie wynika, że tylko od rosyjskich uniwerków dostała jakieś nagrody.
Ale masz rację, że ta kynoterapia pożeniona z nowymi terapiami jest warta uwagi. W ogole wybierałam się na kurs leczenia psem, ale pies mi zachorował i teraz sam wymaga leczenia. Sorry, że znowu zbaczam z tematu na psy. Cave canem.

Mam pytanie do Iwony. O co chodzi z tym dotykaniem głowy u dzieciąt?
pozdrawiam szczerze

Iwona Palicka - 2007-08-13, 17:33

Maria Borkowska napisał/a:

Mam pytanie do Iwony. O co chodzi z tym dotykaniem głowy u dzieciąt?
pozdrawiam szczerze


Tak nam powiedziała na szkoleniu Sally, później zaczęły sie inne pytania i zapomnielismy to rozwinąć.
Mielismy później 2 hipotezy:
1. "Zły dotyk" i związane z tym regulacje prawne
2. Manipulacje w obrębie stawów oraz kręgów szyjnych (np. przy badaniu ATOSu i STOSu), przy których można zrobic komuś krzywdę, jeżeli robione jest to w sposób niefachowy

Będę miała niedługo szkolenie u Sally, to ją dopytam

Paweł Piątkowski - 2007-08-13, 17:34

Iwona: Dzięki za namiary. Przejrzałem teoretyczne założenia metody i jakoś tak mi się skojarzyła z metodą Vojty. Tak na pierwszy rzut oka.

Maria: To może spróbuj zainteresować się kursami organizowanymi przez PTK.. Nie mam pojęcia, jaka jest ich wartość merytoryczna, ale właśnie PTK organizuje m.in. kurs terapii taktylnej.
Oczywiście jak psiak wyzdrowieje :)

Iwona Palicka - 2007-08-13, 18:06

Paweł Piątkowski napisał/a:
Iwona: Dzięki za namiary. Przejrzałem teoretyczne założenia metody i jakoś tak mi się skojarzyła z metodą Vojty. Tak na pierwszy rzut oka.


Skojarzenia całkiem słuszne, aczkolwiek techniki i tryb kształcenia terapeutów zupełnie różne. Mat Vojty zakłada bierną stymulacje poprzez ucisk punktów neuromotorycznych i stymulowanie odpowiedzi z mózgu poprzez łuk odruchowy, w met. Sally są ćwiczenia czynne. Vojtowcem moze być wyłącznie fizjoterapeuta, diagnostą wg vojty tylko lekarz (neurolog lub pediatra); terapeutą odruchów (takze terapeutą SI) moze być fizjoterapeuta, psycholog, pedagog itp. pokrewny specjalista.
Dużo podobieństw mozna na pierwszy rzut oka znaleźć także z metodą PNF i NDT-Bobath, czyli wszelkimi terapiami, które zahaczają o odruchy i neuromotorykę.

Paweł Piątkowski - 2007-08-15, 20:14

Już znalazłem ten artykuł na temat kinezjologii edukacyjnej Dennisona :) A oto adres: http://www.nencki.gov.pl/...inezjologia.doc .
Przy okazji: Masgutowa nie wspomina o kinezjologii edukacyjnej, ale o neurokinezjologii. Z tego co zdążyłem się zorientować, neurokinezjologia opiera się na kinezjologii, podobnie podchodząc do tematu integracji odruchów (artykuł). Ale niestety za cienki w barach jestem, żeby wychwycić istotne różnice i podobieństwa :(

Iwona Palicka - 2007-08-18, 16:24

Paweł Piątkowski napisał/a:
Przy okazji: Masgutowa nie wspomina o kinezjologii edukacyjnej, ale o neurokinezjologii. Z tego co zdążyłem się zorientować, neurokinezjologia opiera się na kinezjologii

Prosta zmiana terminologii ;;))

Paweł Piątkowski - 2007-08-18, 17:44

Iwona Palicka napisał/a:
Prosta zmiana terminologii ;;))

Pewnie faktycznie to tylko kwestia terminologii :)
Ostatnio wpadła mi w ręce książka Kynoterapia w integracji odruchów H.Wojciechowskiej i S.Masgutowej. Nieco mnie rozczarowała, jeżeli chodzi o część teoretyczną (niewiele więcej się dowiedziałem na temat neurokinezjologii niż z Internetu), natomiast część praktyczna, dotycząca wykorzystania kynoterapii, była bardzo ciekawa.
Przykład, który mnie powalił na kolana: kładziemy dziecko tak, aby klatką piersiową opierało się o leżącego na boku psa. Ruchy oddechowe psa stymulują odruch podpierania u dzieciaczka (!). Jeżeli to faktycznie działa, to ja jestem za :)
Przy okazji - Marku, wspomniałeś o "innych forach dotyczących SI". Czy mógłbyś podać adresy tych forów?
Pozdrawiam,
Paweł

Iwona Palicka - 2007-08-18, 18:30

Paweł Piątkowski napisał/a:
Przy okazji - Marku, wspomniałeś o "innych forach dotyczących SI". Czy mógłbyś podać adresy tych forów?

Nie znam forów dotyczacych SI (choć może jakies jest) - osobiście udzielam sie na forach dla rodziców - tam wyjasniam różne wątpliwości.

Iwona Palicka - 2007-08-18, 18:33

Paweł Piątkowski napisał/a:
H.Wojciechowskiej i S.Masgutowej. Nieco mnie rozczarowała, jeżeli chodzi o część teoretyczną (niewiele więcej się dowiedziałem na temat neurokinezjologii niż z Internetu), natomiast część praktyczna, dotycząca wykorzystania kynoterapii, była bardzo ciekawa.
Przykład, który mnie powalił na kolana: kładziemy dziecko tak, aby klatką piersiową opierało się o leżącego na boku psa. Ruchy oddechowe psa stymulują odruch podpierania u dzieciaczka (!). Jeżeli to faktycznie działa, to ja jestem za :)


Ja też byłabym "za", gdyby nie to przecenianie roli "zwierzoterapii" w rehabilititacji i terapii. Podpór stymuluje sie równiez w inny sposób, a i tak nad wszystkim musi czuwac terapeuta. Dla mnie pies (koń również) to w terapii "gadżet"- wpomaga terapie, ale główna praca jest na sali w relacji z terapeutą i rodzicem.

Maria Borkowska - 2007-08-18, 19:14

Paweł Piątkowski napisał/a:

Przykład, który mnie powalił na kolana: kładziemy dziecko tak, aby klatką piersiową opierało się o leżącego na boku psa. Ruchy oddechowe psa stymulują odruch podpierania u dzieciaczka (!). Jeżeli to faktycznie działa, to ja jestem za :)


Faktem jest, że niektóre dzieci są bardzo wrażliwe na obecność zwierza i u tych dzieci kynoterapia i hipoterapia mogą zdziałać cuda. Pracowałam kiedyś w klubie jeździeckim i widziałam wiele fantastycznych efektów takiej rehabilitacji. Warunek to terapeuta wkładający w pracę dwa kilo serca, dobry zwierz, no i tak jak wspomniałam nie na każde dziecię to podziała.
Sorry za off-topic.

Paweł Piątkowski - 2007-08-18, 19:34

Iwona: Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mnie też denerwują stwierdzenia typu "kynoterapia to najlepsza metoda rehabilitacji". Jednak technik AAT (Animal Assisted Therapy) nie można też bagatelizować - pamiętajmy że fizjoterapia też była kiedyś niedoceniana i przegrywała konkurencję z "klasycznym" leczeniem.
Mam możliwość obserwować wpływ psiaków na niepełnosprawne dzieci i muszę przyznać, że mocno zweryfikowałem swoje poprzednie podejście do tego typu terapii. Wiele ćwiczeń wzbudza raczej mój uśmiech i mam wrażenie, że pies jest tam umieszczany "na siłę", żeby tylko nazywało się kynoterapia albo dogoterapia.
Jednak z drugiej strony zwierzę ma tak silnie motywujący wpływ na dziecko, jakiego nie uzyskamy w żaden inny sposób. A co do integracji sensorycznej, to psia sierść, a nawet psi język są nie do skopiowania, jeżeli chodzi o stymulację zmysłu dotyku. Z kolei zabawy z psem (czesanie, zapinanie spinek na sierści) doskonale ćwiczą małą i dużą motorykę.
Ćwiczenia z psem, jeżeli tylko są odpowiednio prowadzone, potrafią doskonale uzupełnić właściwy proces rehabilitacji. I taka jest moim zdaniem rola kynoterapii - pomocnicza w toku leczenia rozmaitych chorób, nie tylko neurologicznych. Natomiast wynalazki typu felinoterapia ("leczenie kotem" ;) ) raczej nie mają mojej aprobaty (chociaż słyszałem, że koty mogą pomóc w terapii dzieci autystycznych ze względu na podobieństwo zachowań kota do zachowań w przebiegu autyzmu - ale to inna bajka).

Maria: No właśnie to chciałem powiedzieć. Ubiegłaś mnie :)

Hanna Wojciechowska - 2007-08-25, 15:31

Witam wszystkich.

Paweł Piątkowski napisał/a:
Mnie też denerwują stwierdzenia typu "kynoterapia to najlepsza metoda rehabilitacji".


Zgadzam się z Pawłem. Kynoterapia jest metodą wspierającą rehabilitację. Zgodnie z zasadami kynoterapeuta powinien współpracować ze specjalistą prowadzącym, otrzymać od niego wskazówki i przełożyć to na pracę z psem. Kynoterapia to nie zabawa w rehabilitację tylko rehabilitacja poprzez zabawę. Zabawę gdzie motywatorem do działań jest wyselekcjonowany i odpowiednio wyszkolony pies a całość przygotowuje, prowadzi i monitoruje odpowiednio przygotowany kynoterapeuta. W trakcie swojej praktyki nieraz stwierdzałam, że bez mojego futrzaka nie dotarłabym do dziecka tak szybko, nie spowodowałabym, aby podopieczny z taką chęcią wykonywał ćwiczenia. Ważną sprawą jest również nieobciążanie sfery psychicznej dziecka. Na zajęciach kyno ono nic nie musi, a jednak wykonuje zadania z radością. W trakcie zajęć (ok. 45 min) wykonujemy wszystkie zalecone przez rehabilitanta ćwiczenia nie obciążając świadomości dziecka faktem, że jest na kolejnej sesji rehabilitacyjnej.
Zainteresowanym polecam Kanony Kynoterapii na wspomnianej stronie PTK

Nie chcę nikogo przekonywać na siłę, ale proszę mi wierzyć, że praca z naturalnym motywatorem jakim jest pies, który nigdy nie ocenia dając bezwarunkową akceptację, oferuje naturalny kontakt, i sprawia, że „chce się chcieć” jest o wiele bardziej efektywna.

Paweł Piątkowski - 2007-08-25, 18:28

Witaj Hanno. My się już chyba znamy z innego forum :)
Ujęłaś sedno sprawy, ja jeszcze tylko poruszę sprawę nomenklatury. Wielu kynoterapeutów (np. Zofia Mrzewińska) uważa psa za narzędzie w pracy kynoterapeuty. Jako specjalista od sprzętu medycznego powiem tak: ostrożnie z takimi określeniami. Jeżeli kiedyś wejdzie ustawa o zawodzie kynoterapeuty, w treści której znajdzie się sformułowanie "narzędzie", mogą wystąpić poważne problemy, wynikające z innych ustaw z zakresu medycyny.
Narzędzie (sprzęt) medyczny musi posiadać niezbędne atesty, spełniać normy ISO w zakresie dopuszczenia do użytku w służbie zdrowia oraz świadectwo Sanepidu. Z kolei operator narzędzia (kynoterapeuta) winien posiadać uprawnienia do obsługi danego narzędzia. Nie wiem czy gra jest warta świeczki.
Proponuję podejść do sprawy bardziej "po ludzku" i określić rolę psa-terapeuty jako "pomocnika" kynoterapeuty. Nie wiem, co na to prawo pracy (czy jego przepisy obejmą wtedy psa), ale chciałbym zwrócić uwagę, że np. sanitariuszy nie określa się mianem narzędzia, chociaż również nie uczestniczą bezpośrednio w procesie terapeutycznym, a ich rola jest czysto pomocnicza.
Pozdrawiam,
Paweł

PS. Widzę że robi się nam mały off-topic. A może by zmienić tytuł wątku np. na "metody terapeutyczne"?

Slawomir Wacewicz - 2007-08-25, 19:03

Jeśli zainteresowani nie mają nic przeciwko, mogę wyodrębnić odpowiednie wpisy (tj. "terapeutyczne") i dać je do osobnego wątku.
Hanna Wojciechowska - 2007-08-25, 22:58

Witaj Pawle, przepraszam ale nie kojarzę z jakiego forum się znamy. Miło jednak, że się znamy :-)

Paweł Piątkowski napisał/a:
Widzę że robi się nam mały off-topic. A może by zmienić tytuł wątku np. na "metody terapeutyczne"?

Slawomir Wacewicz napisał/a:
Jeśli zainteresowani nie mają nic przeciwko, mogę wyodrębnić odpowiednie wpisy (tj. "terapeutyczne") i dać je do osobnego wątku.

Jeśli będzie stworzony odrębny wątek chętnie podejmę temat.

Slawomir Wacewicz - 2007-08-27, 21:49

Przejrzałem wątek i jestem w kłopocie. Właściwie od którego wpisu zacząć nowy temat? I czy ten nowy temat ma być o terapii w ogóle (mniej więcej środek wątku), czy konkretnie o kynoterapii (końcówka wątku). Marku?
Maria Borkowska - 2007-08-30, 17:39

Paweł Piątkowski napisał/a:

Proponuję podejść do sprawy bardziej "po ludzku" i określić rolę psa-terapeuty jako "pomocnika" kynoterapeuty.


Dobrze mówisz. Tym bardziej, że z tego co słyszałam pies często w czasie zajęć z dziećmi posługuje się własną intuicją, np wobec każdego dziecka zachowuje się trochę inaczej.

Paweł Piątkowski - 2007-08-30, 19:12

Zgadza się. Niektórzy terapeuci pozwalają psu wykazać się swoją "kreatywnością" w stosunku to pacjentów, z którymi kontakt jest utrudniony - np. dzieci autystycznych. Pies posiada zdolność odczytywania komunikatów niewerbalnych, którą my niestety zatraciliśmy, i czasem potrafi nawiązać lepszy kontakt z dzieckiem niż terapeuta.
Mała dygresja: wspominałem już, że kiedyś usłyszałem o możliwości wykorzystania kotów w terapii autyzmu z racji tego, że kot wykazuje zachowania typowe dla osób z autyzmem. Chyba każdy, kto ma kota, a przy okazji widział dziecko autystyczne, po zastanowieniu przyzna rację. Czyż nie? ;)

Maria Borkowska - 2007-08-30, 19:21

hmmmm
Gdybym chciała autystyczne dziecko nauczyć kontaktu ze światem, to raczej nie dawałabym mu zwierza, który prezentuje typowo autystyczne zachowania. Dlatego zalecałabym raczej okłady z psa :)
Co do zastosowania kotów w terapii (w ogole, nie tylko w przypadku autyzmu) to zaskoczyłeś mnie. Ja bałabym się pracować w terapii z kotem, jako że jest to stwór raczej niecierpliwy i mało... współczujący. Chociaż koty, podobnie jak psy bywają różne. Co innego cavalier king charles spaniel ♥ a co innego doberman (w kontekście kynoterapii rzecz jasna). Może istnieje jakaś rasa kota, który jest w zachowaniu "psi". (Tak jak są "kocie" psy np. basenji, który myje się łapą :) )

Paweł Piątkowski - 2007-08-30, 21:48

I dlatego to co mówiłem najlepiej potraktować jako ciekawostkę. Też bym się nie zdecydował na "kocią" terapię, choćby dlatego, że byłbym mocno sceptyczny co do jej skuteczności. A psa widziałem "w działaniu" z autystycznym chłopcem i skuteczność kynoterapii znam.
Natomiast sama idea "leczenia podobnym podobnego", czyli kontaktu kotów z dziećmi autystycznymi ma dla mnie sens. Porównując: łatwiej trafić do ludzi z tzw. półświatka, używając grypsery :)

Jacek Podgórski - 2007-09-01, 09:25
Temat postu: Kot, koty, koty
Dodam swoje 5 gr jako właściciel kocura o nienagannej opinii.

Istnieją dwie rasy kotów, które są często i zwykle "stosowane" w terapii z dziećmi autystycznymi (i schorzeniami w spektrum autyzmu) oraz z specyficznymi porażeniami. A mianowicie mam tu na myśli
- kota rasy Ragdoll - niezwykle ufnego i spokojnego, poza tym kot ten jest niezmiernie cierpliwy i wytrzymały na ból i "intensywne głaskanie" :-) ,
http://www.ragdoll.com.pl/

- kota rasy Cornish Rex - jedynego ruchliwego kociaka co merda ogonem jak pies. istnieją mity, iż ten kot nie ma współczynnika agresji :-) no i jest niezwykle "gadatliwy" co jest bardzo istotne - wydaje specyficzne (tzw. "skwirki" o niskim tonie)
http://www.cfainc.org/breeds/profiles/cornish.html

W sumie często się mówi o felinoterapii, ale najpierw trzeba rozwiać mity (m.in. roznoszonej toksoplazmozy przez koty), gdyż kot to idealny kompan i "barbituran" duszy. Kot to wielki przyjaciel, któremu potrzeba poświęcić dużo cierpliwości a on tym samym się odwdzięczy. Poza tym kot wykazuje w niektórych sytaicjach podobną intuicję co pies, np. w czasie choroby itd (w nawrocie depresji czy przed atakiem epileptycznym). Każdy kto ma psa i kota lub jedno zauważy ten fakt.

Maria Borkowska - 2007-09-01, 10:41

Dzięki za niezwykle interesujące informacje. Zaraz obadam w sieci te rasy, jestem bardzo ciekawa jak wyglądają.
Co do intuicji to każdy właściciel może to stwierdzić. Gdy byłam dzieckiem moi rodzice mieli jamniczkę szorstkowłosą miniaturową, który mnie nie lubiła. Ale zawsze siedziała koło mnie kiedy byłam chora. Rodzice używali tej suki jako detektora pozwalającego jednoznacznie stwierdzić kiedy jestem chora, a kiedy udaję aby nie iść do szkoły na klasówkę. Suka nigdy nie dała się nabrać na symulowanie.

Hanna Wojciechowska - 2007-09-01, 16:54

Maria Borkowska napisał/a:
..Rodzice używali tej suki jako detektora pozwalającego jednoznacznie stwierdzić kiedy jestem chora, a kiedy udaję


To prawda, nosa psa nie da się oszukać. Centrum węchowe jest u psa dużo lepiej rozwinięte niż u człowieka i o wiele większe. Nabłonek węchowy w nosie dorosłego człowieka ma wielkość około 2,5 cm², podczas gdy w nosie jamnika 75 cm² zaś u owczarka 150 cm². Nabłonek węchowy psa ma także wiele więcej komórek węchowych niż ma to miejsce u człowieka. My mamy około 5 milionów komórek, jamnik około 125 milionów, foxterier 147 milionów, owczarek niemiecki 220 milionów a posokowiec 300 milionów. Jednak nie sama liczba komórek węchowych świadczy o przewadze psiego nosa ale też ich czułość. Stwierdzono, że u psa ich czułość jest ok. 10 000 razy większa niż u człowieka. Pies potrafi wyczuć obecność soli kuchennej w 0,01% roztworze wodnym.
Te rewelacyjne zdolności psów wykorzystał prof. T. Jezierski (INSTYTUT GENETYKI I HODOWLI ZWIERZĄT). Jego badania sponsorowane przez LANCET przyniosły niesamowite efekty. Okazało się, że "psi detektor" jest wielokrotnie czulszy we wczesnej diagnozie choroby nowotworowej (wówczas pracował nad czerniakiem) niż najnowocześniejsze urządzenia.
Kynoterapia jako metoda pomocy w rehabilitacji - nie mam na myśli "miziania" się z psem tylko metodyczną pracę rehabilitacyjną - pozwala wychwycić zróżnicowanie zachowania psa przy wykonywaniu tych samych ćwiczeń z tym samym dzieckiem. Wywiad u rodziców w takim przypadku zwykle pokazuje, że pies wywąchał zmianę np. pogorszenie lub polepszenie samopoczucia czy odstawienie leków u dziecka. Nie wykorzystujemy jeszcze możliwości naszych "braci mniejszych" w odczytywaniu eterycznych markerów fabryki biochemicznej zwanej człowiekiem. Nie jesteśmy tacy doskonali jako gatunek, są lepsi od nas ;) - dobrze, że są naszymi pomocnikami :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group